Lifestyle

Nie tylko social media się liczą, czyli postaw na billboardy reklamowe

Załóżmy, że jesteś aktorem. Pisarzem, Właścicielem wielkiej firmy. Eee…blogerem? Why not?

Marzenia się spełniają, jeśli tylko mocno się do nich przyłożysz, tfu, przyłożysz się do pracy. Oczywiście jak zawsze szczęście, odrobina szczęścia jest potrzebna. Bez pracy nie ma kołaczy? Pracuj , pracuj, a garb ci sam wyrośnie? Nie, nie pracuj, ucz się – mówiła babcia i mama. O garbie to już bardziej na ludowo. Wiadomo.

No więc tak czy owak, w którymś momencie osiągasz to co chcesz. Marzenia przekułeś w cele, a cele zrealizowałeś we wspaniałym stylu, chociaż nie sprint to był, a raczej bieg z przeszkodami pod górę. Wiadomo.

W dzisiejszych, technologiczno- elektronicznych czasach liczy się szybkość i to jak przekujesz swój sukces w jeszcze większy sukces.

I czy się będziesz obrażać, czy nie, zaakceptuj to, bo takie są reguły.

Czyli, czego potrzebujesz, żeby twoje idee, twoje myśli, twoje dzieło zobaczył świat? Bingo ! Potrzebujesz reklamy. Jak to było? Reklama dżwignią handlu, jakoś tak. Wiadomo.

Więc najpierw Facebook, wpadasz też na Instagram, gdzie wygodnie mościsz sobie miejsce. Mimochodem zahaczasz  o Twitter i Pinterest.

Ale ja na przykład mam przed oczami Route 66, czyli Mother Road, Drogę Matkę, ciągnącą się przez całe 3945 km, a łaczącą Chicago z Los Angeles.

nie tylko social media

Dzisiaj już nie ma jej takiej jak kiedyś, ale to nie jest istotne, czasy się zmieniają, a z nią też Route 66. Ale pozostały wzdłuż  niej cudowne hotele, sklepy, stacje benzynowe, warsztaty i wiele innych punktów usługowych. I co chwila, jadąc historyczną dzisiaj drogą, widzisz wielkie billboardy reklamowe , które zachęcają cię do wstąpienia do baru „Pod Aniołem”, albo do zatankowania u wujka Joe.

Billboardy, które się nie starzeją. Jedziesz i widzisz.

Nie musisz odpalać laptopa, nie musisz wpatrywac się w smartfon, po prostu widzisz i wiesz. Co kupić , gdzie zjeść, gdzie się przespać w drodze i co obejrzeć w telewizji wieczorkiem.

I to działa w obydwie strony.

Ktoś patrzy na billboardy, żeby coś dostać, albo kupić i ktoś pokazuje to co tamten ma kupić, dostać… Wiadomo.

Czyli nie tylko ultra nowoczesne social media służyć ci mogą, kiedy chcesz światu pokazać  owoce swojej pracy, które z kolei ktoś inny kupi, ale właśnie stare, poczciwe billboardy reklamowe.

Tak jest w Ameryce, kraju niezmierzonej wolności, ale i my sroce spod ogona nie wypadliśmy.

Od 30 lat kolorowe billboardy reklamowe towarzyszą nam na naszych swojskich Route 66.

nie tylko social media

I niekoniecznie krajobraz szpecą, wręcz przeciwnie : dobrze wkomponowane, potrafią nieraz zachwycić. Wszystko zależy od fantazji reklamodawcy i od jego gustu. Dobrego gustu, dodam. No, ale to już głowa plastyków, fotografów, wizażystów, informatyków i specjalistów maści wszelakiej, którzy do tej pracy są potrzebni, aby całość prezentowała się przyjemnie dla oka.

Tak więc stoją sobie takie bilboardy i nic nie wskazuje na to, żeby zniknęły z naszych ulic, placów i dróg. Jedziesz sobie z miasta A i widzisz, że w mieście B w sklepie X jest dajmy na to samochód, o którym dawno marzyłeś.

Ale może być inaczej.

Na drodze z miasta A do miasta B, widzisz puste billboardy reklamowe, które czekają na ciebie.

Żebyś to ty wypełnił je treścią. To one pomogą ci, pokazać światu twoje dokonania. Bo wiesz, reklama dżwignią handlu, wiadomo.

A najlepszą starą reklamą sa poczciwe, solidne, trzymające się nota bene ziemi, bilboardy reklamowe.

Pozdrawiam serdecznie – Greenelka

Możesz mnie wesprzeć tutaj  https://patronite.

(Visited 54 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Polub Greenelkę na Facebooku