Lifestyle

Prezenty, które nie są nudne, ale sercem napełnione po brzegi

Kiedy byłam małą dziewczynką, już we wrześniu czekałam na Boże Narodzenie.

Pamiętam kiedy szłam z tatą ulicami mojego miasta, dziwiłam się, że wciąż jeszcze nie widać choinek przystrojonych bajecznie kolorowymi bombkami.

Kiedy dzisiaj wspominam te dni, wiem, że choinki były mikre, żeby nie powiedzieć mizerne, a bombki tandetne, bo to były czasy siermiężnego   socjalizmu, który czasami usilował nam bezskutecznie pokazywać ludzką twarz wykrzywionego błazna.

Ale dla mnie, małej dziewczynki w czerwonym płaszczyku, w czapeczce z białym pomponem, podskakującej przy boku taty, z ulubioną drożdżówką w rączce, były to najpiękniejsze chwile i nie widziałam szpetoty, która wyzierała z każdego kąta.

Wiedziałam, że już niedługo, chociaż czas płynął wtedy tak bardzo wolno, więc już niedługo usiądę z rodzicami przy wigilijnym stole.

I wtedy, zaraz po wieczerzy  tata wychodził po cichu z domu i za kilka minut odzywał się dzwonek przy drzwiach, co niezmiennie wywoływało we mnie pisk radości, ale i trochę strachu.

Bo Święty Mikołaj, który wchodził z workiem prezentów i oczywiście rózgą, sprawiał wrażenie surowego olbrzyma, a co najgorsze, nigdy nie pozwalał dotknąć swojej brody.

Oczywiście po latach dowiedziałąm się, że ta broda  była z waty, a Świętym Mikołajem był mój tata.

I to właśnie był moment, kiedy skończyło się dzieciństwo.

Tak chyba jest z każdym z nas i myślę, że Tobie też  kręci  się łezka w oku, kiedy wspominasz tamte dni, prawda?

I to nieważne, że prezenty jakie tata – Mikołaj wyjmował z worka,  były więcej niż skromne. Dla mnie były piękne jak baśń.

Dzisiaj, kiedy wspominam tamte dni, tamten magiczny wieczór, który powtarzał się każdego roku, poprzedzany takim samym niecierpliwym biciem serca małej dziewczynki, wiem, że nieważne, iż prezenty były skromne. Były takie jak czasy, w których żyłam. Ale zawsze kryła się w nich miłość.

I to było najważniejsze. Jedyne, co się liczyło.

Kiedy, już jako osoba dorosła patrzyłam w oczy moich dzieci siedzących przy wigilijnym stole, pragnęłam, żeby jak ja kiedyś, zapamiętały ten czas jako najpiekniejszy, magiczny, a potem  poniosły w sercu dalej, w swoje i później życie swoich dzieci.

I chciałam, żeby każdy upominek znaleziony pod choinką, bo przecież jak ja i ty, kiedyś przestały wierzyć w Świętego Mikołaja, był tym, który zawierał w sobie moc serca, bijącego z miłości.

Dlatego zawsze musiały to być prezenty bardzo przemyślane, takie, które w sercu wywoływały te delikatne drżenia radości i wzruszenia. Tak, właśnie wzruszenie jest uczuciem, które jest w tych chwilach najważniejsze.

Kiedyś największą radość w moim sercu wywołała mała laleczka, dla której moja mama nocami szyła ubranka.

Dzisiaj, kiedy możliwości sa nieporównanie większe, długo szukam, zazwyczaj w sieci, bo nie znoszę biegania po sklepach, przytłacza mnie tłum i ten szalony chaos, ludzie jak mrówki biegające w różnych kierunkach.

Preferuję spokojne buszowanie po sieci, z kubkiem dobrej herbatki, przeważnie z dzikich róż i jaśminu, które zbierałam latem na przeczystych łąkach Podkarpacia, gdzie po latach emigracji zamieszkałam.

W wiosce, pod samym lasem, na skraju świata.

A kiedy zapach lata wydobywa sie z kubka w kwiatki, przerzucam strony w internecie i czasami znajduję perełki.

Ostatnio udało mi się takie skarby odkryć całkiem przypadkiem i już wiem, że zagoszczę  tam dłużej. To uroczy, niebanalny sklep Suprizo. 

Szczególnie miłe jest, że można tam  kupić prezenty specjalnie dla kogoś, kogo się lubi, kocha… Z dedykacją, prezenty spersonalizowane.

Więc wybrałam tym razem dla mojego męża podkładkę pod talerz, piękną, z  materiału, z napisem ekstra dla niego.

Zobacz jaki uroczy. Dla smakosza w sam raz. Mój mąż jest wyjątkowy, bo lubi gotować, więc myślę, że będzie mu miło stawiać talerz na takim cudzie.

Oto bożonarodzeniowa podkładka pod talerz, dla mojego męża

Dla siebie, żebym nie była poszkodowana, zamówiłam taką samą, ale z napisem dla mnie.

Oto bożonarodzeniowa podkładka pod talerz, dla mnie

To właśnie jest wyjatkowe, że możesz dać komuś prezent tylko dla niego. Specjalnie na niego skrojony.

Obie podkładki wraz z możliwością ich spersonalizowania możesz zamówić tutaj.

Kiedy byłam dziewczynką, miałam swoją skarbonkę świnkę. Myślę, że ty też to pamiętasz, prawda?

Świnka była plastikowa, różowa, taka sobie. Ale lubiłam do niej wrzucać pieniążki. Wiele tego nie było, tym bardziej, że wciąż coś z niej podbierałam. To na lizaki, to na gumy do żucia, to na koraliki do grania.

I w tym roku przypomniała mi się moja świnka z dawnych lat i pomyślałam, że można dzieciom, najukochańszym, też podarować taki sentymentalny drobiazg.

Udało mi się coś takiego znaleźć. Skarbonka nie plastikowa, ale z ceramiki, przepięknie, starannie wykończona, niebanalna. Taka, która pomieści pieniążki na spełnienie dziecięcego marzenia.

I co jeszcze ważniejsze, jak podstawki pod talerze dla nas, mogłam skarbonki spersonalizować i ozdobić dedykacją. Są dwie, dla chłopca i dziewczynki. Obydwie wyjatkowe.

Oto skarbonka na spełnienie marzeń dla Julianka

A tu personalizowana skarbonka dla Amelki

Teraz właśnie nadchodzi  czas na sprawienie komuś radości. Wyjątkowy czas, cokolwiek wokół by się nie działo złego.

Niech będzie  magiczny i piękny.

Jesli masz ochotę, zajrzyj do sklepu Suprizo.pl, gdzie znajdziesz świetne prezenty na Święta.

Pozdrawiam Cię serdecznie – Greenelka

Możesz mnie wesprzeć tutaj  https://patronite.pl/greenelka

 

(Visited 192 times, 1 visits today)

komentarzy 9

  • Gabunia

    Witaj Greenelko 🙂

    Jak nastrojowo i przytulnie się zrobiło tutaj u Ciebie. Przyznam Ci się szczerze, że ja niestety nie mam zbyt miłych wspomnień ze Świąt Bożego Narodzenia z czasów, gdy byłam dzieckiem, a pomimo to uwielbiam ten okres przedświąteczny. Kiedyś jak byłam silniejsza, to biegałam za prezentami, sprawiało mi to mega frajdę, teraz niestety muszę robić zakupy przez internet. Jeszcze nie myślałam co kupię w tym roku, ale u nas robimy z reguły listę, bo potem okazywało się, że prezenty nie były tak do końca trafione.
    Nie wiadomo jakie będą tegoroczne Święta w związku z Covidem, ale wiem, że ten magiczny pełen miłości i ciepła czas, który wynika z Narodzenia Pana Jezusa będzie wyjątkowy dla nas samych i to nie z powodu pięknie ubranej choinki, czy fajnych prezentów pod nią, ale dlatego, że będziemy mogli je spędzić wśród osób nam bliskich.

    Pozdrawiam Cię Greenelko ciepło i dużo zdrówka życzę 🙂

    • Greenelka

      Gabuniu, miło mi Ciebie tu znowu widzieć,pozdrrawiam Cie baaaardzo serdecznie, rzeczywistość niestety przerosła moje wyobrażenia,no,ale i tak trzeba dalej żyć i sie nie poddawać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Polub Greenelkę na Facebooku