Zdrowie

Zielona transfuzja krwi, czyli sekret zdrowego życia

Transfuzja krwi przy pomocy zielonych liści? Jak to? Jak to może działać i co to w ogóle jest?

Kiedy ci powiem, że takie coś jest możliwe, zdziwisz się?

A przecież już starożytni Grecy opisywali zieloną krew roślin jako „jasnozieloną energię roślinną”.

Najpierw musisz zrozumieć strukturę naszej, ludzkiej krwi, która jest prawie identyczna jak struktura zielonego barwnika roślinnego – chlorofilu. Jedyną różnicą jest centralny atom, gdzie w twojej i mojej krwi znajduje się żelazo, a w chlorofilu magnez.

Zieleń liści to czysta energia tworząca się w wyniku fotosyntezy, czyli czystej energii słonecznej. Im bardziej zielona jest roślina, tym więcej zawiera chlorofilu.

A teraz zadaj sobie pytanie : ile tej drogocennej zielonej krwi znajduje się w dzisiejszym pożywieniu? Tfu, to żadne pożywienie, w śmieciach typu frytki, hamburger, majonez , keczup i gdzieś tam skromnie przycupnął listek sałaty dla ozdoby, bo w rzeczy samej on tez tego cholorofilu nie widział na oczy, ale chemii za to na tony. A nawet gdyby widział, to i tak palcami wyjmuje się go i odkłada na bok, wszak był tylko dla ozdoby…

Jest więcej niż pewne, że takie jedzenie nie jest w stanie poprawić stanu naszej krwi.

A przecież chlorofil jest w stanie rzeczywiście działać cuda. do anemii,

Krew roślinna zwiększa udział czerwonych ciałek krwinek a to oznacza ni mniej ni więcej, że ma znaczący wpływ na oczyszczanie całego organizmu i  dosłownie ulepszenie go. A w efekcie lepsze zdrowie i dłuższe zycie.

Już w roku 1936 dr Artur Patek w swoich badaniach stwierdził, że wysoki poziom chlorofilu we krwi zwiększa przyswajanie żelaza u osób z niedoborem tego pierwiastka.

Czyli, jeśli masz skłonność do anemii, jedz dużo zielonych liści. Bo chociaż chlorofil ma w miejscu żelaza magnez, , to widzisz, wszystko jest ze sobą cudownie powiązane.

Tylko otwórz oczy i zobacz. Świat jest piękny. Harmonijny.

Natura daje ci wszystko. Nie porzebujesz do tego aby być zdrowym, zamknięcia w czterech ścianach, nieprzebadanych preparatów i zasłaniania twarzy.

Wyjdź na słońce, odetchnij głeboko, to twoje naturalne, przyrodzone prawo, nikt nie może ci tego odebrać. Zaopatrz się w atlas dzikich roślin, koszyk weź w rękę i idź na łąkę, do lasu.

Zobacz jak piękne są w maju roślinki, przytul się do drzewa i oddychaj, oddychaj głęboko. Promienie słońca pogłaszczą cię po twarzy i zagoją rany w twoim sercu. A jeśli jest w twoim ciele słabość i wirusy, nasycisz się witaminą D i ona ci pomoże.

No dobra, a wiesz że chlorofil jest też środkiem chelatującym, a to znaczy, że potraf wiązać i usuwać zanieczyszczenia i wolne rodniki z twojego ciała? Przyznasz, że zimą uzbierało się ich troche, prawda?

Bez chlorofilu twoje życie traci kolor, traci werwę i siłę.

Więc idź i zbieraj rośliny, teraz!

A które mają zielonej krwi najwięcej?

Wszyscy naukowcy zajmujący się medycyną naturalną twierdzą, że są to tak pogardzane przez człowieka XXI wieku, konsumenta frytek i Netflixa, rośliny dzikie, często chwasty, bez serca wyrywane, traktowane kosiarką, spryskiwane chemią, no a w lesie po prostu wzgardliwie omijane.

Ja zbieram teraz podagrycznik, pokrzywę, liście poziomek, liście malin, mniszek lekarski, stokrotki, rukiew wodną, listki brzozy i  nieśmiało wychylający się z ziemi krwawnik.

Robię z tych wszystkich cudów sok, albo przyrządzam pyszną sałatkę z dodatkiem awokado, cebulki, czosnku, z olejem lnianym, albo oliwą z oliwek.

Pycha, mówię ci.

Ale lubię też zielone smoothie. Zależy na co mam ochotę, zawsze słucham swojego organizmu.

Chlorofil znajdziesz też w kielkach i mikroalgach, a więc zawsze jest duży wybór.

Zielone smoothie jest posiłkiem, zawiera cały pokarm, w tym błonnik, a z kolei sok to dusza rośliny, dlatego proporcjonalnie wchłaniasz z nim esencję drogocennych składników.

Pozwól twojemu ciału zadecydować, czego najbardziej w danym momencie potrzebuje. Ono jest mądre, kiedy się w jego głos wsłuchasz, będziesz wiedzieć. To się zaczyna dziać wtedy, kiedy odrzucasz śmieciowe preparaty z supermarketów i zaczynasz dbać o siebie.

Wtedy automatycznie zanika ochota na słodycze i wszystkie produkty przetworzone i wiesz co jest dla ciebie dobre. Naprawdę dobre.

Chlorofil znajduje się też w dużej ilości w kiełkach i mikroalgach.

No dobrze, ale przecież nie zawsze masz okazję zbierać dzikie zioła, dzikie rosliny, prawda?Nie każdy mieszka wśród lasów i łąk, a przyznasz, że mniszek rosnący w mieście na skwerkach, nie nadaje się do spożycia, prawda?

Jakie rozwiązanie zatem?

Możesz kupować zielone liście bio u zaprzyjaźnionego rolnika, w sklepach ze zdrową żywnością, ale i w supermarketach są już działy, gdzie nie ma problemu z zaopatrzeniem się na przykład w bio jarmuż. Ostatecznie możesz kupić chlorofil w stanie sproszkowanym. Ja tak robię czasami zimą.

Ale wiesz co? Jedź  choć w wekend za miasto, ok?

Pozdrawiam – Greenelka

Możesz wesprzeć to, co robię, tutaj :

Patronite.pl/greenelka

Zapraszam na moj nowy kanał na YT,  tylko o książkach

(Visited 153 times, 1 visits today)

komentarze 3

  • Iwa Przyrodniczka

    nastała mała epoka lodowcowa, a nasze rodzime chwastki mają się dobrze, rosną, kwitną, można jeść, u mnie nie stosuje się chemii, więc mogę rwać z podwórka, życzę pięknego tygodnia 🙂

      • Iwa Przyrodniczka

        Też mam łąki, ale rolnicy używają chemii w ich pobliżu, ostatnio sąsiad pokropił mi agrest, rósł przy ogrodzeniu, usechł. Za to dużo mniszka mam, podagrycznik wyrasta ze skalniaka, mam babkę, rdest ptasi, przetacznik, krwawnik, mydlnicę, lepnicę, fiołki, ziarnopłon, pokrzywy, jasnotę, tobołki, tasznik, gorczycę, łuskiewnik, stulichę, bylicę, przymiotno, dzikie jeżyny, tarninę, obok rośnie głóg i róże, cudnego wieczorku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×

Polub Greenelkę na Facebooku