Zielone smoothie, czyli wrzuć zdrowie do blendera

Dzień, kiedy odkryłam zielone szejki, czyli popularne smoothie, należy bez wątpienia do najlepszych w moim życiu.

Zaczynałam wtedy dopiero przygodę ze zdrowym stylem życia.

Prawdę mówiąc, startowałam od zera, a nawet gorzej. Byłam bez sił, z początkami różnych mniejszych i większych dolegliwości, które dobierały się do mnie, każde z energią, której z kolei mi brakowało. Oklapnięta, z brzydką cerą, słabymi włosami bez połysku, łamiącymi się paznokciami, a przede wszystkim z brakiem wiary w to, że może się coś zmienić.

Kupowałam mnóstwo kosmetyków, które miały maskowac to, czego zamaskować się nie dało, bo żeby obraz był inny, potrzebne było coś zupełnie innego.

ZDROWIE .

I nagle bach, bach – gdzieś, jakby na zawołanie, zjawiła się strona w internecie o tym jak wspaniałe są zielone szejki. Pokarm cud, stworzony w blenderze. Niesamowity dostawca sił, energii, czyli powera, krótko mówiąc.

Chwyciłam się tego jak ostatniej deski ratunku.Serio.

I uwierzysz czy nie, zielone smoothie uratowało mnie.

Jasne, że za tym pierwszym krokiem poszły kolejne, w ogóle zaczęła się moja  niesamowita droga, poszukiwanie. Jak gdybym chciała wynagrodzić mojemu biiednemu  ciału wszystkie krzywdy, które mu przez lata wyrządzałam.

Bo tak naprawdę jest – niszczysz swoje ciało, a ono przecież stara się jak tylko może dać ci wszystko co najlepsze. Wiesz, że chciałoby cię nieść przez wiele, wiele lat w zdrowiu, ale ty nie doceniasz tego i myślisz, że ono jest w stanie znieść wszystko. Czipsy, cukierki, ciastka, białe bułeczki z dżemikiem, lemoniada i alko. Do tego godziny spędzone w fotelu przed telewizorem, no bo serial, bo jeszcze coś w social media trzeba zobaczyć. No, nie jest tak? Nie widze przecież, przyznaj się przed soba, w tajemnicy.

Zapomniałam jeszcze o czymś: jak to jest z siedzeniem po nocach, hmm?

A czy nie wiesz, że najzdrowszy sen jest przed północą? Eee, gdzie tam przed północą, o 22.00 zaczyna sie czas regeneracji twojego móżgu, całego ciała w ogóle.Przyznam ci sie, ja tez tego nie wiedziałam.

Kiedyś więc twoja wątroba, twoje nerki, twoje serce, całe twoje ciało mówi : dość.

Tak było ze mną, Dokładnie tak. Nie chcę tu opowiadać, co zrobiłam, żeby wrócić do homeostazy, czyli równowagi, bo to był proces długi, ale kluczową rolę odegrały w nim zielone szejki czyli smoothie.

Dzisiaj nie wyobrażam sobie bez nich życia. Nie wyobrażam sobie bez nich początku dnia.

Rano leci obowiązkowa szklanka wody z cytryną, potem jeszcze jedna ciepła z kurkumą, imbirem i odrobiną pieprzu ( bo inaczej kurkuma się nie przyswoi), potem przebieżka z pieskami, a kiedy wracam, kolej na solidną dawkę powera, czyli mieszankę zielonych liści i owoców, totalnie zblendowanych.

Najbardziej smakują  mi maliny z dodatkiem bananow, plus jarmuż, który w ogóle uwielbiam, czasami dodaję napój roślinny, na przykład owsiany, albo migdałowy, czasami imbir, dla podkręcenia smaku, czasami nasiona chia,awokado, wszystko zależy od pory roku i tego na co mam chęć, tak po prostu.

Zakładam,że jako że tu jesteś, wiesz co to zielone szejki, czzyli smoothie jest.Ale dobra, w skrócie jeszcze raz:

Zielone smoothie to napój z 40% zielonych liści i 60% owoców.

Dobrze, jeśli te proporcje są mniej więcej zachowane, gdyż w przeciwnym razie, jeśli dodasz zbyt mało owoców, smak będzie dość dość nieciekawy, no bo między nami szejkowcami:  zielone liście same w  sobie nie smakują oszałamiająco. Co innego, jeśli są w sałatce, wtedy masz i oliwę z oliwek, albo inny wartościowy olej, a do tego przeciez przyprawy, no, wtedy to zupełnie coś innego.

Z owocami smoothie tworzy super harmonię smaku, a o to przecież chodzi. Żeby jedzonko nie tylko było zdrowe, musi tez smakować, prawda?

A owoce dodają słodyczy, którą tak bardzo lubi homo sapiens. I oczywiście niesamowite ilości witamin, wiadomo. Mama natura zadbała o to, żeby tego co  najzdrowsze, było  tyle, ile tylko chcesz i potrzebujesz.

Jeszcze słów kilka o bananach, które zawsze dodaję do mojego smoothie.

Banan jest skarbem, naprawdę!

Kiedyś tego nie wiedziałam, a nawet, o zgrozo, nie przepadałam za bananami !  Uważałam, że są dobre tylko dla malutkich  dzieci !

Ile straciłam przez to, szkoda nawet mówić.

Banany  są bogactwem, powtórzę jeszcze raz : skarbem dla  zdrowia.

Przede wszystkim zawierają:

magnez

dlatego wspomagają pracę  mózgu i poprawiają pamięć i koncentrację. Jeden średni banan ma tyle magnezu co garść orzechów. Banan dzięki  wysokiej  zawartości magnezu wpływa na ochronę kości, zębów i mięśni. Jest także super lekarstwem na stres. Bardzo dobrze jest zjeść banana przed ważną rozmową z szefem albo przed egzaminem.

potas,

a więc są błogosławieństwem dla serca i układu krążenia. Obniżają poziom cholesterolu , przez co zapobiegają miażdżycy. Obniżają ciśnienie krwi.

błonnik

a więc dają uczucie sytości, przez co masz ochotę mniej jeść.

witaminę C i E,

które neutralizują wolne rodniki, są więc rewelacyjne po intensywnym treningu, 

tryptofan,

aminokwas,  z którego organizm potrafi wytworzyć serotoninę, dzięki czemu możesz spokojnie i zdrowo spać całą noc.

Banan odkwasza ciało, co szczególnie ważne jest dla tych, którzy aplikują sobie duże ilości produktów odzwierzęcych.

Banan dodaje niesamowitej gładkości, smoothie jest dosłownie aksamitne !

Jeśli mam ochotę, dodaję jeszcze inne owoce, zależnie od fantazji i tego, co mam pod ręką. Jagody, jabłka, maliny, pomarańcze, kiwi, nasze smoothie przyjmie chętnie każdy owoc.

I oczywiście najważniejsze.

To, co czyni z twojego smoothie napój wręcz niesamowity.

To zielone liście. Bez nich nie można w ogóle zaczynać przygody ze smoothie.

Zielone warzywa, najlepiej liściaste.

Eliksir młodości, zdrowia, urody i siły. Naprawdę !

Dopiero dodanie ich do szejka sprawi, że otrzymasz posiłek doskonały.

Zielone liście zawierają przede wszystkim chlorofil.

Chlorofil to zielony barwnik, nazywany często upłynnionym światłem słonecznym, bowiem absorbuje energię słoneczną, bez której nie ma życia na naszej pięknej planecie. Właśnie zielone warzywa są jego najbogatszym źródłem. Dlatego są najzdrowszym pokarmem dla człowieka.

Chlorofil, ten zielony cud, często określany jest jako żywa krew roślin, bowiem jego cząsteczka ma budowę prawie identyczną z cząsteczką hemoglobiny.

Różnica : cząsteczka hemoglobiny ma jeden atom żelaza, a cząsteczka chlorofilu jeden atom magnezu.

Chlorofil czyści  ciało, wiążąc ze sobą tlen. Wszędzie, gdzie dociera, do każdej komórki, przynosi ze sobą tlen.

A organizm dobrze dotleniony ma siłę bronić się przed wszystkimi agresorami z zewnątrz. Nowotworami, chorobami serca i tymi wszystkimi paskudnymi chorobami, z którymi nie chcesz przecież  nigdy usiąść do stołu.

Możesz wesprzeć to, co robię, tutaj :

Patronite.pl/greenelka

Zielone warzywa dają poza tym

wszystkie witaminy, jakich potrzebujesz, czyli  A, E, z grupy B, C, K, enzymy, magnez, żelazo, fosfor, kwas foliowy, wapń.

Zielone smoothie są absolutnie rewelacyjne. Dają energię, siłę, piękną skórę, zdrowe włosy i paznokcie. Nie mówiąc o błyszczącym oku.

Nie wyobrażam sobie dnia bez mojego zielonego przyjaciela.

No dobrze, to teraz może kilka moich ulubionych przepisów na zielone smoothie, choć prawde mówiąc, każdy może dowolnie eksperymentować .

Zielone smoothie nr 1

Wkładasz do blendera: banana, garść jarmużu, mandarynkę, trochę wody, blendujesz –  gotowe.

Zielone smoothie nr 2

Wkładasz do blendera: banana, jarmuż, jabłko, trochę wody, blendujesz  –  gotowe.

Zielone smoothie nr 3

Wkładasz do blendera : banana, pietruszkę, jabłko, trochę wody, blendujesz – gotowe.

Zielone smoothie nr 4

Wkładasz do blendera : banana, trochę pietruszki, maliny, napój owsiany, blendujesz- gotowe.

Jeszcze kilka słów o blenderze.

W ciagu tych wszystkich lat przetestowałam kilka, były lepsze i gorsze, jak to bywa ze wszystkim. Ale kiedy któregoś dnia chodziłam po górach, w pewnej chwili zabrakło mi mojego zielonego przyjaciela. Pomyśłałąm sobie: jakby to było fajnie, gdybym mogła wstąpic do przydrożnego sklepiku, kupic ze dwa banany, jakieś jabłko, szpinak albo jarmuż, wode w butelce i przyrządzić sobie wspaniałe smoothie.

Ale mój blender stał sobie spokojnie w domu, daleko od moich ścieżek górskich i czekał, myślę, że z wytęsknieniem aż będzie mógł ruszyć silniczkiem.

No, ale dla mnie było beznadziejnie, bo najwyżej mogłam sobie zjeść banana, ale to nie to samo. Zrozumiałam,że jestem uzalezniona od mojego zielonego napoju ! Pozytywnie rzecz jasna.

Blender bezprzewodowy, nie za duzy, taki, który zmieści się w plecaku, albo podróżnej torbie, nie waży dużo, ale moc ma wielką, to by  było coś – pomyślałam wtedy.

I jak to w moim życiu bywa – bach, eureka, jest !

Wypróbowałam, działa super i biorę go ze sobą wszędzie, jeśli wiem, że będę poza domem dość długo. Na tyle długo, że brakowałoby mi mojego zielonego przyjaciela. Jeśli chcesz, masz go tutaj.

Smacznego !

Pozdrawiam- Greenelka

 

 

(Visited 550 times, 1 visits today)

2 thoughts on “Zielone smoothie, czyli wrzuć zdrowie do blendera

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×

Polub Greenelkę na Facebooku