Opowieść o zegarku, pąsowej róży, czasie, kocie i tęsknocie

Usiadłam za biurkiem i spojrzałam na mój starodawny niebieski  budzik odziedziczony po prababci.

Stał na komodzie i tykal spokojnie, odmierzał czas, który  przecież  biegnie jak szalony i nie ma dla nikogo litości. Niebieski brzuchacz wcale się tym nie przejmował. Robił, co do niego należało.

Jak w godzinie pąsowej róży – pomyśłałam. Nagle zapragnęłam, choć na kilka dni przenieść się w epokę, w której wszystko było prostsze, bez nieustannego zabiegania i stresu. Niech to będzie koniec XIX wieku, fin de siecle, la belle epoche.

Czy ludzie wtedy w ogóle się stresowali ? Na pewno nie tak jak zagoniony homo sapiens XXI wieku.

Z  drugiej strony te krynoliny, gorsety i śmieszne kostiumy z długimi rękawami i nogawkami do kostek, jesli  byłaś akurat na plaży i miałaś ochotę poplywać. No coś ty – pływali tylko panowie, panie mogły najwyżej  elegancko brodzić w wodzie, oczywiście z nieodłaczną parasolką w ręku. W końcu prawdziwa dama musiała być blada. Opalone mogły biegać tylko „dziewczyny z niższych sfer’.

Więc nawet jeśli brodziłaś po kolana, w sznurowanych pantofelkach w wodzie, to przecież aż serce rwało ci się do tego, żeby zrzucić z siebie te, krępujące ciało i duszę warstwy materiału i rzucić się w fale, położyć się na plecach na wodzie i pozwolić jej delikatnie obmywać od stóp do głów.

Niestety na brzegu czekały pokojówki z zegarkiem w ręku i ręcznikiem, którym natychmiast otulały cię, no bo jakże to : przeciez na plaży są panowie ! A oni nie mogą zobaczyć twoich kształtów, obrysowanych wilgotnym materiałem śmiesznego kostiumu kąpielowego.

Epoka długich sukien, ukwieconych kapeluszy, pięknych zegarków, dorożek i  lamp naftowych. Choć na chwilę się w niej zanurzyć… Taka podróż w czasie…

Stop, wracaj. Oderwałam wzrok od pękatego budzika , który dalej spokojnie odmierzał minuty i godziny i przypomniałam sobie, że tu i teraz mam święty, naświętszy zamiar,  tym razem już na pewno, zabrać się za codzienny sport.

Wiesz o co chodzi:  na początku kżzdego roku męczy nas, czy ciebie też? taka świadomość, że trzeba coś w życiu  zmienić, a w tym „zmienić” kryją się często dwa magiczne słowa ” więcej ruchu”.

Mnie to też dopadło. Jak co roku. Co prawda każdego dnia chodzę z moimi psami na spacer do lasu, bo wśród lasów mieszkam, niektórzy nawet mi tego zazdroszczą, ale o uprawianiu sportu, o jakimś treningu kompletnie zapomniałam. Misie towarzyszą mi pospolite, czyli sławne ” nie chce mi się”. Wiesz o co chodzi.

Jasne, w tym stanie ducha lepiej byłoby dla mnie żyć w epoce krynolin i dorożek. No, ale stan ducha stanem ducha, a o kondycję pora zadbać, więc zero wymówek.

No właśnie. Na początek wystarczy szybki marsz i nawet, żeby się zmotywować, a motywacja to podstawa, bedę liczyć  kroki. Podobno na dzień ma być ich  10 000.

Taki fajny zegarek, a właściwie niesamowicie sprytny i wszechstronny Smart Watch zabiorę ze sobą, żeby mi te kroki liczył.  Trochę tłuszczu się odłożyło, oponka zasiedziała się na samym środku mnie, wręcz zadomowiła się wredna. Tymczasem wiosna przyjdzie i ciepła kurtka, która łaskawie przykrywa to co chcę zakryć ,powędruje głęboko do szafy i co? Nowe dżinsy nijak nie  chcą się dopiąć.

Więc zakładam wygodne buty, a na rękę wędruje  mój nowy nabytek, zegarek,logiczne,że nie będzie to zegarek na breloczku, no nie, kiedy zabierasz się za uprawianie sportu, , musisz mieć brać pod uwagę nowoczesne zegarki takie, które pokażą, ile kroków zrobiłaś i wcale nie musi być od razu 10 000, ważnęe żeby był jakiś progres, za to  systematyczny.

Przy okazji dowiem się ile kalorii spaliłam, jakie jest moje tętno, bo to bardzo istotny czynnik, serce musi pracować szybciej, jeśli marsz ma być efektywny, no i jaki dystans  mam za sobą. Ja akurat tego nie muszę wiedzieć, lubię po prostu iść przed siebie, ale niektórzy lubia wiedzieć ile kilometrów zaliczyli.

Ten mój Smart Watch ma jeszcze rózne fajne funkcje, taki towarzysz życia będzie, a do tego jest piękny, dyskretny wyrafinowaną elegancją. Ciekawe co powiedziałaby dama z la Belle Epoche gdyby nagle zobaczyła go na swojej ręce?

Spojrzałam na mojego nowego przyjaciela w srebrnym obramowaniu i na niebieskiego brzuchacza prababci.

Co was kochani łączy?

To pradziwne, ale czy wiecie, że zmieniają się mody, przemijają upodobania, a wy, zegarki i zegary wciąż niezmordowanie wykonujecie swoją pracę?

Zmieniacie swoje kształty, czasami jesteście nowoczesne, czasami klasycznie eleganckie, czasami ozdobione brylantami na ręku bogacza, a czasami skromne na ręku biedaka z Bangladeszu. Czasami kolorowe na rączce dziecka, czasami minimalistyczne a czasami staroświeckie jak mój niebieski brzuchacz a czasami takie jak mój Smart Watch – wypełnione treścią i jednocześnie śliczne cacuszka, pasujące nie tylko do sportowego outfittu, ale i letniej sukienki w kwiatki i wędrówki po zioła na łąkę.

Bywały chwile, kiedy przykro mi było, bo wydawało się, że era zegarków zanika, że współczesnemu homo sapiens wystarczy ekran smartfona, że on zastąpi zegarek, że go wypchnie z życia raz na zawsze.

Ale moda na zegarki wraca, odradza się, na te eleganckie i sportowe, na te staroświeckie, na klasyczne i te mega nowoczesne, które potrafią o wiele więcej niz tyIko odmierzać czas.

Chociaż to właśnie jest sensem ich istnienia.

Każdy zegarek ma duszę, jest czymś co towarzyszy ludziom od wieków i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Na ręce , w kieszonce, na breloczku, na komodzie. Trzymała go w ręku pokojówka na plaży w fin de siecle, trzymał go na breloczku pod surdutem Wokulski i nosimy go znowu my, ludzie XXI wieku.

Znajdziesz jeden jedyny , taki, w którym zakochasz się od pierwszego wejrzenia na pewno. Musisz tylko dobrze się rozejrzeć.

Ale pamiętaj: kupując zegarek, warto postawić na sprawdzony sklep.

Zapraszam Cię w takie czrodziejskie miejsce, gdzie wciąż trwa tradycja, ale i nowoczesność, epoki splecione w piękny sposób.

Tymczasem zostawiam mojego, przytulnie mruczącego kota i  rozpoczynam spełnianie   noworocznego przyrzeczenia, czyli idę na szybki marsz.

Wycieczkę w czas krynolin odłożę na jutro. A może mój niebieski brzuchacz opowie mi inną ciekawą historię ? W końcu tyle już widział w swoim życiu…

Pozdrawiam  Cię serdecznie – Greenelka

Możesz wesprzeć to, co robię, tutaj :

Patronite.pl/greenelka

 

 

(Visited 139 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

×

Polub Greenelkę na Facebooku